Idzie mi zadziwiająco łatwo. Jest pięknie. Znów potrafię krzywo spojrzeć na jedzenie, powiedzieć sobie, że go nie potrzebuję... Straciłam wątek, bo przed sekundą pokroiłam się z mamą, wybaczcie. Poszło o moje włosy i o to, że chodziłam dziś w czapce, bo nie podoba mi się mój kolor włosów, więc musiałam jechać do rossmanna kupić farbę (To przecież nie tak, że to moja głowa, chodzenie w czapce to skandal) i to jaki kolor wybrałam (według niej w każdym będę wyglądać chujowo, no tak). I kurwa. Mam nawet dobry kontakt z mamą, ale irytuje mnie to, że jest tak zamknięta na nowości i zawsze krytykuje mój gust. Przejdźmy do bilansu. Dzisiaj 710/800 kcal.
Serek wiejski z warzywami -112 kcal
Winogrona - 98 kcal
Kanapka Subway - nie mam pojęcia ile, liczę ok. 500.
RAZEM: 710 kcal
Jeżeli chodzi o moją, nazwijmy to, "dietę", to przedstawiam ją Wam oto teraz. Dzisiaj dzień pierwszy, pozytywny.
Komentarze
Prześlij komentarz